Pewien mądry, grecki filozof, uczeń Sokratesa, znany powszechnie z imienia Platon, powiedział kiedyś (jak wszyscy mniemamy bardzo dawno, dawno temu): "Najważniejszy w każdym działaniu jest początek". Znaleźliby się pewnie tacy, którzy chętnie podjęliby polemikę z tym ateńskim przemądrzalcem, twierdząc, iż to przecież nie to, jak zaczynamy, lecz to, jak kończymy jest prawdą niemalże naturalną. Nie mnie oceniać jak jest w rzeczywistości. Wiem jedynie, że ja dopiero zaczynam i tego się trzymajmy. Jak na dobrze wychowaną dziewczynkę przystało- powiem coś o sobie, swoich zainteresowaniach, o tym, co sprawia mi przyjemność i w końcu o tym, o czym będę pisać.
Moje życie, choć tak de facto dopiero się zaczyna, pędzi w dość intensywnym tempie. Nie lubię się nudzić, nie lubię, gdy nic się nie dzieje. Wręcz uwielbiam wciąż coś robić, stąd też pomysł na tego bloga. Dlaczego? Bo tak bardzo chciałam podzielić się z innymi swoimi spostrzeżeniami i tak bardzo chciałam poznać spostrzeżenia innych. Tak, mam 20 lat (to jeszcze ten wiek, kiedy wymawianie tej cudownej liczby nie powoduje skrępowania na twarzy żadnej kobiety), jestem studentką filologii włoskiej, a języki obce to moja największa pasja, którą chciałabym dzielić się z innymi. Gdybym tylko mogła dzieliłabym się nią ludźmi wokół mnie, rozdając w malutkich, kolorowo zdobionych pudełeczkach. Niestety, życie wtedy byłoby zbyt piękne i łatwe, wszyscy umieliby wszystko i brakłoby miejsca na nietuzinkowość i talenty. A to już byłoby całkiem nieciekawe. Nie znaczy to jednak, że nic w kierunku spełniania własnych marzeń zrobić nie wolno, bo takie myślenie jest co najmniej niepoprawne. Co jeszcze o mnie? Lubię śródziemnomorską kuchnię, kulturę i historię państwa, leżącego na Półwyspie Apenińskim (czyli właśnie Włoch). Poza tym, jak każda dziewczyna lubię modę i kosmetyki, więc również im chciałabym poświęcić troszkę miejsca na moim blogu. Z założenia jest to właśnie blog lifestyle'owy, w którym będę po prostu pisać o tym, co sprawia mi frajdę.
Chciałabym za rok, może troszkę więcej, wrócić w to miejsce, w którym jestem teraz, przeczytać tego posta i śmiać się z tego, co właśnie napisałam. To takie typowe. Tymczasem, w tej właśnie chwili jestem święcie przekonana, że każde z tych słów, które wyżej wysmarowałam znaczy wiele, każde z osobna i wszystkie razem są tak prawdziwe, jak nic innego. Może ta właśnie naiwność napawa mnie taką chęcią i zapałem do działania, a... A przecież o to chodzi! :)
Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. ;)
OdpowiedzUsuńTeż kocham Włochy, przepiękny kraj :) Jak na razie ze znanych miast byłam tylko we Florencji, która zrobiła na mnie spore wrażenie!
OdpowiedzUsuńTak, istnieje tysiąc powodów, dla których można kochać Włochy. Tak liczne dialekty, kultura, jego długa, obejmująca imperium historia... Moznaby tak wymieniać bez końca. :)
Usuńmoim jednym z marzeń jest polecieć do Włoch i cały pobyt jeść pizze i makarony! :D powodzenia w prowadzenia bloga!
OdpowiedzUsuń